Za powstawanie i podtrzymywanie każdego uzależnienia odpowiadają trzy psychologiczne mechanizmy, które skutkują zaburzeniami w myśleniu oraz przeżywaniu nałogowca. To one sprawiają, że w pewnym momencie picie alkoholu lub przyjmowanie innej substancji psychoaktywnej przestaje być wyborem, a staje się koniecznością. Zdrowej osobie ciężko jest wczuć się w sposób rozumowania chorego, zaś alkoholik nie jest w stanie myśleć racjonalnie, ponieważ jego życiem rządzi nałóg, a zmiana tego stanu rzeczy może nastąpić wyłącznie poprzez udział w profesjonalnej terapii odwykowej.

Przeczytaj również: alkoholizm kobiet

Mechanizm nałogowego regulowania uczuć

Nawet osoby całkowicie zdrowe niejednokrotnie wykorzystują alkohol do wywołania w sobie konkretnych stanów emocjonalnych. Pijemy dla poprawy humoru, aby zrelaksować się po ciężkim dniu lub dodać sobie odwagi w towarzystwie. Bez większego problemu potrafimy jednak uzyskać te odczucia w inny sposób. W przypadku osoby uzależnionej środek psychoaktywny staje się głównym źródłem emocji oraz motorem napędowym do działania. Regularne odurzanie się sprawia, że inne źródła przyjemności stają się coraz mniej atrakcyjne. W dodatku alkoholik ma bardzo niski poziom tolerancji na frustrację oraz inne negatywne doznania. Jego życie emocjonalne jest coraz uboższe, zaś każda przykra emocja automatycznie skutkuje potrzebą napicia się, czyli głodem alkoholowym. Z czasem umiejętność odraczania gratyfikacji zanika, zaś chory nie jest w stanie odczuwać radości z powodów innych niż stan intoksykacji. Taką strategię można nazwać unikową. Wykształca się nawyk zagłuszania każdego, nawet najmniejszego cierpienia oraz poszukiwania natychmiastowej ulgi. Niestety, jest ona tylko doraźna. Mechanizm ten prowadzi do tak kuriozalnych sytuacji jak picie z powodu lęku o utratę zdrowia czy pracy lub w następstwie kłótni z rodziną, która ma pretensje o nadużywanie alkoholu.

Mechanizm iluzji i zaprzeczania

Alkoholicy raczej nie przyznają się do swojej choroby. Często sprawiają wrażenie, jakby chcieli oszukać wszystkich dookoła, wmawiając im, że nie są uzależnieni, jednak w rzeczywistości najbardziej okłamują samych siebie. Wynika to z mechanizmu iluzji i zaprzeczania, który sprawia, że chorzy nie myślą racjonalnie. Ich postrzeganie rzeczywistości jest bardzo zniekształcone, przez co nie są w stanie realnie ocenić skali swojego problemu alkoholowego oraz konsekwencji własnego picia. Nie biorą odpowiedzialności za to, co ich spotyka, zaprzeczają niewygodnym faktom, racjonalizują swoje zachowanie lub obwiniają o nie innych, a także wierzą w to, że nieprzyjemne sytuacje miną bez konieczności jakiegokolwiek działania w tym kierunku. Często minimalizują swoje czyny („Wypiłem tylko kilka kieliszeczków”, „Nikogo nie pobiłem, ledwo go szturchnąłem”), a nawet zupełnie im zaprzeczają („Nic nie piłem”). Koloryzują wspomnienia – w ich wyobraźni bardzo niepokojące oraz przykre zdarzenia potrafią przekształcić się w znakomitą zabawę. Tłumaczą się, szukając obiektywnych powodów, dla których piją („Musiałam się zrelaksować po pracy”, „Bolała mnie głowa”, „Kolega dostał awans, nie wypadało nie wznieść kilku toastów”). Przy tym wszystkim niezmiennie utrzymują, że w każdej chwili byliby w stanie przestać pić, a nawet w bardzo zaawansowanym stadium choroby są przekonani o tym, że potrafią kontrolować ilości spożywanego alkoholu („Wypiję tylko jedno piwo, przecież mi nie zaszkodzi”).

Mechanizm rozpraszania i rozdwajania "Ja"

Każdy z nas ma jakieś poczucie tożsamości, które odpowiada na pytanie: „kim jestem?”. Jest ono stałe i pozwala zachować własne granice, bronić ważnych dla siebie wartości oraz kierować swoim postępowaniem zgodnie z cechami osobowości i przekonaniami. W przypadku osób uzależnionych od alkoholu tożsamość zostaje zaburzona. Granice „Ja” się zacierają, przez co alkoholik nie jest w stanie się kontrolować i nie ma poczucia wpływu na rzeczywistość. Dochodzi również do swoistego rozdwojenia, przez które chory sprawia wrażenie, jakby był dwiema różnymi osobami. W stanie upojenia zwykle jest pewny siebie, ma poczucie mocy, nie boi się konsekwencji swoich działań, a także głośno mówi, co myśli, nie doświadczając zawstydzenia oraz obawy przed oceną. Nie chce się leczyć, ponieważ nie postrzega swojego picia w kategoriach problemu. Natomiast kiedy poziom alkoholu we krwi spada, pojawia się druga wersja „Ja”, mająca wyrzuty sumienia, poczucie beznadziei i bardzo negatywny obraz siebie. Niektórzy chorzy w tym stanie mogą mieć nawet myśli samobójcze. Wtedy z kolei nie chcą się leczyć nie dlatego, że nie widzą w tym sensu, a z powodu braku wiary w możliwość poprawy. Doświadczają silnego wstydu, izolują się od innych i nie przyjmują od nich pomocy w przekonaniu, że nie są jej godni. To jest ostatni z trzech mechanizmów uzależnienia.

Autor: Alicja Skibińska - psycholog